Recenzja książki: Assassin’s Creed: Spisek Maga – Gdy przeszłość staje się polem bitwy

 

W świecie Assassin’s Creed granice między historią a fikcją zawsze były płynne. Seria słynęła z umiejętnego wplatania prawdziwych wydarzeń historycznych, postaci i miejsc w narrację o starożytnym konflikcie między Zakonem Asasynów a Templariuszami. Jednak po serii gier, która coraz bardziej oddalała się od bractwa i jego misji (czego przykładem jest np. Valhalla), wielu fanów zaczęło tęsknić za klasycznym, bardziej skradankowym klimatem i filozofią wolnej woli, która przyświecała początkom serii. I tutaj z pomocą przychodzi Assassin’s Creed: Spisek Maga – pierwsza część trylogii Machina Dziejów, napisana przez uznaną autorkę Kate Heartfield.

To opowieść, która wciąga od pierwszych stron, nie tylko dzięki wartkiej akcji, ale także dzięki pogłębionej psychologii postaci, autentycznym odniesieniom historycznym i – co najważniejsze – wyczuwalnemu duchowi Assassin’s Creed.

Fabularna precyzja i historyczne tło

Akcja powieści rozpoczyna się w 1851 roku – w samym środku epoki wiktoriańskiej. To okres gwałtownych przemian społecznych, eksplozji wynalazków oraz idei, które zmieniały Europę w zawrotnym tempie. Seria gier już wcześniej zahaczała o ten czas – choćby w Assassin’s Creed: Syndicate – ale The Magus Conspiracy pokazuje zupełnie inny wymiar tej epoki. Nie mamy tu jedynie industrialnego Londynu czy parowych pociągów – dostajemy złożony, pełen intryg i politycznych napięć świat, w którym nauka, ideologia i fanatyzm ścierają się na śmierć i życie.

Główna oś fabularna koncentruje się wokół dwóch postaci: Pierrette Arnaud – francuskiej akrobatki i artystki cyrkowej, oraz Simeona Price’a – brytyjskiego byłego żołnierza, który po traumatycznych wydarzeniach na tonącym HMS Birkenhead trafia na ścieżkę Asasynów. Oboje zostają wplątani w brutalny konflikt, gdy Ada Lovelace – słynna matematyczka, córka lorda Byrona, i jedna z prekursorek informatyki – zostaje zaatakowana przez tajemniczych napastników.

To właśnie uratowanie Ady przez Pierrette uruchamia lawinę wydarzeń – od dekodowania tajemniczych notatek, przez pościgi ulicami Londynu i Paryża, aż po spiski zagrażające stabilności całej Europy. A gdzieś w cieniu czai się tajemnicza postać – Magus – postać, której ambicje sięgają daleko poza tu i teraz.

Nowe twarze, stary konflikt

Największą siłą powieści jest bez wątpienia duet głównych bohaterów. Pierrette to postać, którą można pokochać od pierwszej sceny. Charyzmatyczna, inteligentna, niezwykle sprawna fizycznie, ale również emocjonalnie złożona. Nie jest gotową wojowniczką – uczy się, potyka, popełnia błędy. Ale to właśnie ta ludzkość czyni ją autentyczną. Jej akrobatyczne umiejętności przywołują na myśl Ezio z Florencji czy Arno z Paryża – choć sama jeszcze nie przeszła pełnego szkolenia Asasynów, zdecydowanie idzie ich śladami.

Z kolei Simeon Price to postać, która przechodzi jedną z bardziej interesujących przemian w książce. Od lojalnego żołnierza Imperium Brytyjskiego, przez człowieka rozdartego między powinnością a sumieniem, aż po osobę, która zaczyna dostrzegać, czym naprawdę jest wolność – i ile trzeba poświęcić, by ją zdobyć.

Ich relacja nie jest przewidywalna. Nie jest to klasyczny romans – to raczej napięta, pełna nieufności, ale stopniowo budowana współpraca oparta na wzajemnym szacunku i wspólnym celu. Ich dialogi są żywe, realistyczne, często pełne sprzeczności, ale nigdy sztuczne.

Styl i tempo – literackie DNA Assassin’s Creed

Kate Heartfield wykonała kapitalną robotę, adaptując styl gier do formy powieści. Książka zachowuje to, co fani serii kochają najbardziej: wspinaczki po dachach, skradanie się w cieniu, tajemnicze zakony, ukryte ostrza i motywy wolnej woli kontra porządek. Są też typowe dla Assassin’s Creed elementy: retrospekcje, tajne stowarzyszenia, kodowane wiadomości, filozoficzne rozmowy o naturze człowieka, a także splecenie fikcji z faktami.

Tempo powieści jest nierówne, ale zamierzenie. W pierwszym akcie autorka buduje tło, daje czytelnikowi czas na poznanie realiów epoki i postaci. Dopiero później przyspiesza, niczym dobrze napisany quest – od eksploracji, przez intrygę, aż po akcję. Finał to klasyczna dla serii kulminacja: efektowna, dramatyczna i pełna zaskoczeń.

Technologia, nauka i… filozofia?

Na szczególną uwagę zasługuje obecność Ady Lovelace i Charlesa Babbage’a – dwójki historycznych postaci, których idea stworzenia maszyny obliczeniowej (tzw. silnika analitycznego) staje się osią fabularną książki. To nie tylko ukłon w stronę historii nauki, ale też głębszy komentarz na temat wykorzystania technologii – do kontroli, manipulacji, ale i wyzwolenia.

Tematów filozoficznych nie brakuje: czym jest wolna wola? Czy postęp naukowy zawsze służy dobru? Czy działania jednostki mogą zmienić historię? Wszystko to jest zaszyte w dialogach, refleksjach bohaterów, a czasem nawet w… sposobie, w jaki wykonują swoje zadania.

Easter eggi i smaczki dla fanów

Dla weteranów serii książka oferuje mnóstwo smaczków i nawiązań. Subtelne odniesienia do Syndicate, wzmianki o postaciach znanych z Underworld (jak Henry Green), a nawet dyskretny żart z podpisu jako „Ezio Auditore” – to wszystko sprawia, że powieść nie tylko rozbudowuje uniwersum, ale też łączy się z nim w płynny i sensowny sposób.

Co ciekawe, książka jest też bardziej "kanoniczna" niż większość poprzednich powieści opartych na grach. Nie jest adaptacją – to zupełnie nowa historia, która mogłaby śmiało funkcjonować jako samodzielna gra lub miniserial. Z tego względu to także świetny punkt wejścia dla nowych czytelników.

Słabsze strony – czy coś nie zagrało?

Mimo wielu zalet, The Magus Conspiracy nie jest książką idealną. Czasami narracja przestaje być klarowna – szczególnie w momentach przeskoku czasowego lub geograficznego. Niektóre postacie poboczne są niedostatecznie rozwinięte (szczególnie przeciwnicy Magusa), a intryga – choć fascynująca – bywa miejscami przewidywalna dla wprawionego czytelnika thrillerów.

Nie wszystkim przypadnie do gustu fakt, że książka bardziej przypomina "przerywnik fabularny" niż wielki, zmieniający wszystko rozdział w wojnie Templariuszy z Asasynami. Ale to celowy zabieg – autorka buduje trylogię, a nie zamyka wszystko w jednym tomie.

Podsumowanie – Powrót do korzeni z nową twarzą

Assassin’s Creed: The Magus Conspiracy to fascynująca podróż przez dziewiętnastowieczną Europę, pełna spisków, tajemnic, emocji i refleksji. To powieść, która z jednej strony oddaje hołd korzeniom serii, a z drugiej – wnosi do niej coś świeżego, nowego i ambitnego. Świetnie napisani bohaterowie, umiejętnie spleciona fabuła i autentyczne historyczne tło sprawiają, że jest to pozycja obowiązkowa dla każdego fana marki, ale i dobry punkt wyjścia dla nowych czytelników.

Nie jest to „gra w książce”, ale jest to Assassin’s Creed w najczystszej literackiej formie. A skoro to dopiero pierwszy tom trylogii – pozostaje mieć nadzieję, że kolejne części tylko podniosą poprzeczkę.

Moja ocena: 8/10

+ Świetnie napisani główni bohaterowie
+ Autentyczny klimat serii AC
+ Intrygująca fabuła i powolne odkrywanie zagadek
+ Historyczne smaczki i dobrze wykorzystane postacie realne


– Nierówne tempo w środkowej części
– Niewystarczająco rozwinięci antagoniści
– Czasami zbyt "przerywnikowa" fabuła w kontekście uniwersum