Recenzja komiksu "Batman #156" – Klasyczna opowieść z nutą politycznego thrillera
Chip Zdarsky konsekwentnie prowadzi swoją opowieść o Mrocznym Rycerzu ku emocjonującemu finałowi, a Batman #156 to kolejny mocny rozdział, który łączy w sobie wszystko, co fani kochają w historii o Batmanie: mroczny klimat, zagadki, brutalne starcia i nieoczekiwane zwroty akcji. Tony S. Daniel, mistrz komiksowego rysunku, po raz kolejny dostarcza oszałamiające kadry, które idealnie współgrają z dynamiczną narracją Zdarsky’ego.
"Gra, w którą gramy" – Riddler w najlepszej formie
Edward Nygma, czyli Riddler, jest tu w swoim żywiole – uwielbiający intelektualne potyczki, przewidujący ruchy Batmana i jednocześnie sam stający się ofiarą własnej arogancji. Jego rozmowy z Batmanem pełne są klasycznych zagadek, które nie tylko testują umysł bohatera, ale też wciągają czytelnika w rozwiązywanie łamigłówek. Moment, w którym Batman zdaje sobie sprawę, że Riddler nieświadomie pomógł rosyjskim szpiegom, jest jednym z najlepszych w całym zeszycie – Nygma, zwykle tak pewny siebie, nagle traci kontrolę nad sytuacją.
Jim Gordon z paskiem narzędzi Batmana – dlaczego to działa?
Jednym z najfajniejszych elementów tego numeru jest Jim Gordon, który – choć nie jest już komisarzem – wciąż jest gotów walczyć o Gotham. Scena, w której używa batarangów i granatów dymnych, by powstrzymać Riddlera, to czysta przyjemność. To świetne przypomnienie, że Gordon to nie tylko "ten gość od policyjnego radia", ale twardziel, który nie boi się wziąć spraw w swoje ręce.
Polityczny thriller – czy to było konieczne?
Zdarsky od początku swojej serii eksperymentował z wątkami politycznymi, ale w Batman #156 momentami czuć, że niektóre elementy są zbyt "na siłę". Postać Commandera Stara, który okazuje się być rosyjskim agentem, jest ciekawa, ale jednocześnie zbyt oczywista w swojej metaforze. Podobnie sprawa z Court of Owls jako rosyjskimi szpiegami – to interesujący pomysł, ale mógł być lepiej rozwinięty.
Mimo wszystko finałowy twist z KG Beastem ratuje sytuację – to świetne połączenie klasycznego złoczyńcy Batmana z aktualnymi wątkami. Jego powrót zapowiada krwawą konfrontację w finale.
Plusy:
+ Dynamiczna akcja – Tony S. Daniel maluje jedne z najlepszych walk Batmana w ostatnich latach.
+ Riddler w szczytowej formie – Nygma jako genialny, ale zarozumiały przeciwnik to zawsze dobry pomysł.
+ Jim Gordon jako "tymczasowy Batman" – Sceny z jego użyciem paska narzędzi to fan service w najlepszym wydaniu.
+ KG Beast! – Jego pojawienie się to świetne zaskoczenie.
Minusy:
- Zbyt uproszczony wątek polityczny – Commander Star i Court of Owls jako rosyjscy agenci to ciekawy koncept, ale wykonany dość powierzchownie.
- Brak rozwinięcia wątku "brata" Bruce’a Wayne’a – Mimo że to przedostatni zeszyt, wciąż nie wiemy, o kogo chodzi.
- Wybuchy i chaos czasem przytłaczają – Momentami akcja jest tak gęsta, że niektóre wątki giną w tłumie.
Ocena: 8/10
Batman #156 to mocny, ekscytujący rozdział, który świetnie łączy klasyczne elementy opowieści o Mrocznym Rycerzu z nowoczesnymi wątkami. Mimo kilku potknięć w warstwie politycznego thrillera, całość czyta się świetnie, a finałowe reveal z KG Beastem zapowiada widowiskowe zakończenie runu Zdarsky’ego. Jeśli lubisz Batmana w stylu "detektyw + akcja", ten komiks jest dla ciebie.


