Przemyslenia Raven'a - Letnie Nadrabianie Gier – Powrót do Kupki Wstydu (Tradycja, która nie umiera nigdy)
Jak co roku o tej porze… patrzę na swoją kupkę wstydu. Nie, nie chodzi o stosik nieprzeczytanych książek czy niedokończonych seriali (chociaż one też są gdzieś tam z tyłu głowy). Mowa o grach – tych kupionych na promocji „bo tanio”, tych rozpoczętych z zapałem, który zgasł po kilku godzinach, tych odłożonych „na później” przez jakąś głośną premierę… i tak dalej, i tak w kółko.
Zresztą, myślę, że nie jestem sam. Kupka wstydu to uniwersalny rytuał gracza. I wiecie co? Uznałem, że pora nie wstydzić się jej, pora ją celebrować. Tak oto narodziła się letnia tradycja nadrabiania, którą postanawiam uczynić coroczną. Bo nawet jeśli uda się teraz wszystko ograć (w co szczerze wątpię), to za rok i tak znów coś się uzbiera. Taki jest cykl gracza i nie ma co z nim walczyć. Trzeba go objąć niczym powracający sezonowy event.
Kupka wstydu Raven’a 2025 – lista (prawie) hańby
Czas więc na konkrety więc pora przyjrzeć się własnej liście. Trochę dla siebie (żeby mieć checklistę), a trochę dla was żebyście wiedzieli, co w najbliższym czasie może pojawić się na blogu czy na YouTube. A może i ktoś z was znajdzie tu inspirację do odpalenia zalegającego tytułu?
W ramach powiedzmy to żeby brzmiało naukowo i ładnie, terapii postanowiłem też dodać powody, przez które daną grę porzuciłem jeśli takie potrafiłem sobie przypomnieć. Często to nie jest „zła gra”, to po prostu zły moment, zbyt dobra premiera gdzie indziej albo… klątwa Game Passa. Bo klik „instaluj” na nowej grze, która wpadła w dzień premiery, często oznacza automatyczne porzucenie tej, w którą akurat gram. Znasz to? Pewnie, że znasz.
Blasphemous 2
Wciągnąłem się, grałem intensywnie… aż kupiłem Sekiro na promocji. I wiecie, jak to się skończyło.
Teraz wróciłem! Zostało mi 3 bossów – będzie ukończone w lipcu, jak Bóg metroidvanii przykazał.
Teraz wróciłem! Zostało mi 3 bossów – będzie ukończone w lipcu, jak Bóg metroidvanii przykazał.
Death Stranding
Chyba 5 albo 6 razy zaczynałem. Najpierw na PS4, potem XSX. Za każdym razem to samo – nuda, frustracja, monotonia.
-Teraz: coś kliknęło. Historia mnie wciągnęła. Może to ja dojrzałem, może to timing. Teraz bawię się całkiem nieźle, praktycznie już jestem na ostatnich dwóch rozdziałach
(Tutaj Raven poprawiający ten artykuł, 15 lipca udało mi się grę skończyć, pora na SW Outlaws)
Star Wars Outlaws
Przerwałem po 2h gry, nie dlateog że źle sie bawiłem a raczej skonczyła mi sie subskrypcja Ubisoftu, teraz na promocji grę udało mi się dorwać za 29zł więc pora na nadrobienie.
(Tutaj Raven poprawiający ten artykuł, 15 lipca udało mi się grę skończyć, pora na SW Outlaws)
Star Wars Outlaws
Przerwałem po 2h gry, nie dlateog że źle sie bawiłem a raczej skonczyła mi sie subskrypcja Ubisoftu, teraz na promocji grę udało mi się dorwać za 29zł więc pora na nadrobienie.
Midnight Suns
Gdzieś między jednym a drugim RPG-iem po prostu nie miałem przestrzeni na kolejnego taktycznego potwora. Pamietam miałem nabite chyba 4h gry
Octopath Traveler
RPG-overload. Świetny system walki, cudna grafika, ale historia była trochę za mało wciągająca. Ale dam mu jeszcze szansę, pamiętam zatrzymałem się gdy każda postacią miałem robić chapter 2 ich historii
Avowed
Zatrzymane po 11h
Wjechał Blasphemous 2. Nie żałuję, ale Avowed zasługuje na powrót – to ciekawa Obsidianowa robota, tylko przegrała z tempem innej gry.
Clair Obscure: Expedition 33
Został ostatni akt
Ten przypadek boli najbardziej. Tak blisko końca! Ale wiecie, jak to jest – coś się wydarzyło, coś odciągnęło uwagę… i tak się rozjechało. Ale nadrobię. Obiecuję.
Sekiro Shadow die twice
porzucone po królowej motyli
Szczerze jak dobrze pamiętam po prostu kupiłem AC Shadows i skupiłem sie bardziej na nim, ale w te wakacje skoncze Sekiro
Fire Emblem Engage
aktualnie nadrabiane – rozdział 13
Brak możliwości nagrania gameplayu, a to mnie trochę zdemotywowało. Teraz lecę ostro i bawię się lepiej niż za pierwszym podejściem. Bitewki, relacje, waifu-synergia – jak zwykle cudo.
Dragon Quest XI
Przerwałem w 2 połowie drugiego aktu. Jakbym miał podać powod to pewnie byłoby to zmęczenie tytulem które odczuwałem od wejścia w drugi akt.
Czy nagrywanie gameplayu zmienia granie?
Tu wchodzimy na ciekawy temat. Zauważyłem, że gdy nie mogłem nagrywać gameplayu z gier na Switcha, to… miałem dużo mniejszą chęć w nie grać. Zabawne? Może. Ale to pokazuje, jak bardzo moje granie stało się połączone z chęcią dokumentowania, dzielenia się, analizowania.
Czasem wracam do starych gameplayów i przypominam sobie emocje. Dlatego teraz staram się nagrywać jak najwięcej, nawet jeśli nie wrzucam tego nigdzie – to moje osobiste save state’y wspomnień.
Lista rośnie… ale nie jest źle
Gdy usiadłem do pisania tego wpisu, myślałem: „no, to będzie krótka lista”. Tymczasem – surprise, surprise – wyszło sporo. Ale nie jest aż tak tragicznie. Spokojnie do nadrobienia przez wakacje, jeśli tylko dam sobie luz i nie rzucę się na dziesięć premier naraz (spoiler: pewnie się rzucę).
No dobra, dosyć o mnie. Teraz wasza kolej.
Jak wygląda wasza lista do nadrobienia?
Co porzuciliście zbyt wcześnie, co czeka na „idealny moment”, który nigdy nie nadchodzi?
Dajcie znać w komentarzach, a może razem stworzymy największą kupkę wstydu w historii polskiego internetu. Bo jeśli mamy się wstydzić – to przynajmniej wspólnie. 😉
.

