Recenzja komiksu: One World Under Doom #2 – „Doom daje, Doom odbiera”

 




Drugi zeszyt One World Under Doom tylko potwierdza, że Ryan North i R.B. Silva bawią się z czytelnikiem w grę o wiele bardziej skomplikowaną niż klasyczny event Marvela, w którym bohaterowie walczą z kolejnym „niezniszczalnym” złoczyńcą. Tutaj wszystko rozgrywa się w sferze idei, polityki i moralności. Owszem, są pojedynki, widowiskowe starcia i cliffhangery – ale najważniejsze pytanie brzmi: czy świat pod rządami Dooma naprawdę jest taki zły?

Doom kontra świat – czy naprawdę ma rację?

W centrum tego numeru znajdują się dwie rozmowy: Doom z Valerią Richards i Doom z resztą świata. Ich ciężar gatunkowy jest ogromny. Valeria, od lat pisana jako jedno z najinteligentniejszych dzieci Marvela, pyta swojego chrzestnego wprost: dlaczego to robisz? Doom odpowiada - nie dla ludzkości, nie dla pokoju, ale dla własnej chwały.

Paradoks polega na tym, że jego działania naprawdę przynoszą ludziom korzyści. Szpitale, szkoły, zniesienie granic, powszechny dostęp do opieki medycznej to wszystko staje się faktem. Doom nie tylko gada – on działa. I robi to skuteczniej niż wszyscy światowi przywódcy razem wzięci.

Czy zatem bohaterowie, sprzeciwiając się mu, nie narzucają ludzkości własnej wizji świata? To pytanie rezonuje w tle całego komiksu.

Fantastyczna Czwórka kontra rzeczywistość

Reed, Sue, Johnny i Ben nie zamierzają zaakceptować rządów Dooma. Ich desperacka próba konfrontacji w ONZ pokazuje jednak, że grają w szachy z kimś, kto zawsze myśli trzy ruchy do przodu. Ich wejście kończy się kompromitacją Doom wykorzystuje zwykłych ludzi jako żywe tarcze, a Czwórka, nie chcąc ich skrzywdzić, zostaje sparaliżowana.

Kulminacją jest jednak moment, w którym Doom bez pytania, bez zgody przywraca Bena Grimma do ludzkiej postaci. Niby spełnia marzenie, które zawsze wydawało się niemożliwe, ale jednocześnie odbiera Benowi agencyjność, ośmiesza Reeda i wykorzystuje sytuację jako polityczne przedstawienie. To perfekcyjny przykład, jak Doom „daje”, ale zawsze w taki sposób, by wszyscy pamiętali, że tylko on ma moc, by to zrobić.

Valeria i moralny rdzeń historii

Najmocniejszym punktem tego numeru jest debata między Valerią a Doomem. Padają słowa, które zapadają w pamięć:

„Dlaczego więc, jeśli odrzucasz anarchię na poziomie jednostki, akceptujesz ją na poziomie narodów?”

Doom mówi otwarcie – tak, jestem narcyzem, chcę chwały. Ale skoro jego chwała oznacza lepszy świat, to czy naprawdę można mu się sprzeciwić? To pytanie odbija się echem w rozmowach, w mediach i w samych czytelnikach.

Valeria nie daje się jednak łatwo przekonać. Zwraca uwagę, że brak zgody i wolności czyni każde nawet najlepsze zmiany toksycznymi. To subtelny, ale niezwykle ważny kontrapunkt, który pokazuje, że prawdziwy konflikt tej serii nie leży w pięściach, a w ideach.

Avengers i desperacja Carol Danvers

Podczas gdy F4 walczy z własnymi dylematami, Avengers obserwują rosnące poparcie dla Dooma. Carol Danvers podejmuje kontrowersyjną decyzję – sprzymierzyć się z… największymi złoczyńcami Marvela. M.O.D.O.K, Doktor Octopus, Mysterio, Goblin Queen – lista jest długa i szokująca.

To ryzykowny ruch, który może obrócić się przeciwko niej, ale świetnie podnosi stawkę i pokazuje, że świat naprawdę stoi na krawędzi nowego porządku.

R.B. Silva – spektakl wizualny z zastrzeżeniami

Drugi numer jest wizualnie jeszcze bardziej spektakularny niż pierwszy. Sceny w ONZ czy przemówienia Dooma są monumentalne, pełne patosu i energii. Jednak wciąż pojawia się problem przesytu efektami eksplozje kolorów, przeładowane kadry i cyfrowe fajerwerki potrafią przytłoczyć zamiast wzmocnić przekaz.

Mimo to Silva potrafi stworzyć obrazy, które zapadają w pamięć zwłaszcza moment „uzdrowienia” Bena, gdzie emocje bohaterów są czytelne mimo wielkiego politycznego spektaklu w tle.

Podsumowanie

One World Under Doom #2 to mocny, wielowątkowy numer, który jeszcze bardziej zagęszcza moralną szarość tej historii. Doom jawi się jako tyran, ale taki, którego argumenty trudno zlekceważyć. Fantastyczna Czwórka i Avengers są coraz bardziej bezradni, a ludzkość zaczyna widzieć w nim zbawcę.

Czy to preludium do prawdziwej katastrofy? Czy Doom naprawdę okaże się potworem, czy też Marvel zdecyduje się opowiedzieć historię, w której największy złoczyńca staje się jedynym wybawcą? Tego jeszcze nie wiemy, ale już teraz możemy powiedzieć: to jest jedno z najciekawszych wydarzeń Marvela ostatnich lat.

Ocena końcowa: 8/10

Plusy:

+Fascynujący moralny konflikt Valerii i Dooma

+Kapitalnie napisane dialogi filozoficzno-polityczne


+Spektakularne momenty (uzdrowienie Bena, scena w ONZ)


+Odważne decyzje Carol Danvers i rosnące stawki

+Doom jako charyzmatyczny, niejednoznaczny lider

Minusy:

-Nadmiar efektów i chaos wizualny w niektórych panelach

-Avengers i F4 wypadają momentami biernie wobec planów Dooma


-Mało subtelne spoilery (np. „cure” Bena) zdradzane już na okładkach