Recenzja Komiksu: Nightwing Annual 2025 #1
Rzadko zdarza się, by roczne wydanie (annual) serii komiksowej było czymś więcej niż ciekawostką, przerywnikiem czy niezobowiązującą historią poboczną. W przypadku Nightwing Annual 2025 Dan Watters udowadnia jednak, że można napisać komiks tego typu jako integralną i wartościową część głównej narracji. Co więcej – jest to prawdopodobnie najlepszy numer całej jego dotychczasowej runy, i to… bez ani jednej sceny z samym Nightwingiem.
Mroczne serce cyrku
Watters wraz z artystą Franceskiem Francavillą rozbudowują mitologię Cirque De Sin oraz postaci Zanniego, antagonistów, którzy od pierwszych numerów intrygowali, ale z czasem zniknęli w tle większych konfliktów. Tutaj dostajemy ich pełnowymiarową, nasyconą metaforą opowieść – re-kontekstualizację cyrku, teatru i sztuki widowiskowej jako dawnych, zapomnianych źródeł mitu, których rolę przejęli superbohaterowie w pelerynach. To właśnie ta wymiana ról sprawiła, że cyrkowy „bóg zmiany” poczuł się zdradzony i uśpiony. Watters nadaje Zanniemu i Olivii Pierce nie tylko motywację, ale i tragizm – ich walka to nie tylko starcie z herosami, lecz także metafora zanikającej kultury widowiska.
Maggie Sawyer i dochodzenie
Główną bohaterką numeru jest Maggie Sawyer, której śledztwo w sprawie Olivii Pierce pozwala nam zagłębić się w całą intrygę. To właśnie dzięki niej odkrywamy kolejne warstwy kłamstw, fałszywych tożsamości i zacieranych śladów. Choć niektórzy mogą uważać Maggie za nieco bezbarwną, w tym numerze pełni idealną rolę „oczami czytelnika” – jej cierpliwe policyjne dochodzenie prowadzi do odkrycia, że Olivia to w istocie Olivia Hillman, córka prawnika, który niegdyś walczył o wprowadzenie Comics Code Authority. To wątek odważny, sięgający do realnej historii medium i pokazujący, jak cenzura i panika moralna mogą rodzić potwory – czasem dosłownie.
Trauma, komiksy i narodziny Zanniego
Jednym z najmocniejszych momentów numeru jest retrospekcja z dzieciństwa Olivii. Dziewczyna, zamknięta w piwnicy przez ojca, ucieka w świat komiksów – jej jedyny azyl przed przemocą. Właśnie tam, wśród zaczytanych stron przywołujących postać Gray Ghosta, dochodzi do jej pierwszego spotkania z Zannim, który wyciąga do niej rękę, obiecując wybawienie. To scena jednocześnie przerażająca i tragiczna, bo pokazuje, jak niewinna eskapistyczna potrzeba przeradza się w fundament przyszłego szaleństwa.
Motywacja Olivii i Zanniego jest jednocześnie osobista i uniwersalna – w ich mniemaniu superbohaterowie odebrali cyrkowi i sztuce widowiskowej sens istnienia. To dlatego chcą przywrócić światu pierwotny lęk i zdziwienie, zmieniając całe Blüdhaven w wielką pułapkę śmierci.
Meta-komentarz o komiksach
Watters wplata w narrację komentarz na temat cykliczności i schematyczności gatunku superbohaterskiego. W komiksach bohaterowie zawsze znajdują wyjście – z każdej śmiertelnej pułapki, z każdej beznadziejnej sytuacji. Zanni i Olivia stają się krytyką tego status quo, twierdząc, że prawdziwa siła sztuki tkwi nie w triumfie, lecz w szoku, w katharsis, a nawet w traumie. To mocny, nietypowy głos w medium, które przez dekady było oskarżane o „degenerację młodzieży”.
Dodatkowym smaczkiem jest obecność Gray Ghosta – bohatera znanego z animowanej wersji Batmana, tutaj przerobionego na klasycznego protagonistę komiksowego. To ukłon w stronę historii medium, ale i ironiczna gra z ideą, że złoczyńcy potrafią błędnie interpretować przesłanie popkultury.
Rysunki Francavilli
Francavilla po raz kolejny udowadnia, że jego kreska to coś więcej niż nostalgiczny retro-styl. Intensywne kolory, wyraźne kontrasty i wizualne przejścia między teraźniejszością a retrospekcjami nadają opowieści niepokojący, oniryczny klimat. Szczególnie wyróżniają się sekwencje z Gray Ghostem – stylizowane na stare komiksy, z przygaszoną paletą barw i grubszą linią, co kontrastuje z mrocznym Blüdhaven. To artystyczny majstersztyk, który udowadnia, że Francavilla mógłby bez problemu być głównym rysownikiem serii.
Podsumowanie
Nightwing Annual 2025 #1 to przykład idealnego annuala – historia poboczna, która jednak rozwija główny wątek, poszerza mitologię i pozostawia czytelnika w pełnym ekscytacji oczekiwaniu na kolejne numery. Watters napisał opowieść o traumie, cenzurze, sile komiksów i utraconym znaczeniu widowiska, a Francavilla dostarczył oprawę wizualną, która wzmacnia każdy element tej historii. Choć można narzekać, że Maggie Sawyer wciąż nie jest postacią zbyt głęboką, a niektóre wątki mogą wymagać doprecyzowania, to całość broni się znakomicie.
To najlepszy komiks w runie Dan’a Wattersa do tej pory i jeden z najciekawszych annuali DC w ostatnich latach.
Ocena: 8.5/10
Plusy:
+Świetne rozwinięcie mitologii Cirque De Sin i Zanniego+Mroczna, tragiczna geneza Olivii Pierce
+Meta-komentarz o komiksach i cenzurze (Comics Code Authority)
+Niesamowite rysunki Francavilli, szczególnie sekwencje stylizowane na stare komiksy
+Spójne połączenie historii pobocznej z głównym wątkiem runu
+Odważne, ambitne podejście do tematyki strachu i widowiska
Minusy:
-Maggie Sawyer nadal pozostaje mało wyrazistą bohaterką-Część czytelników może odebrać meta-komentarze jako zbyt nachalne
-Zawiła konstrukcja narracji wymaga uważnej lektury, co może zniechęcić mniej cierpliwych


