Recenzja komiksu: Falcon & Winter Soldier: Cut Off One Head – dynamiczny duet w cieniu Hydry
Marvel od lat bawi się formułą miniserii, które pozwalają wyciągnąć na pierwszy plan postacie nieco mniej eksploatowane w głównych tytułach. Falcon & Winter Soldier: Cut Off One Head TP to świetny przykład na to, jak można wykorzystać tę przestrzeń choć nie bez potknięć. Komiks ten to jednocześnie opowieść akcji, buddy cop w klimacie Zabójczej broni i refleksja nad dziedzictwem Kapitana Ameryki oraz ciężarem, jaki spoczywa na barkach jego najbliższych sojuszników.
Sam i Bucky – serce całej historii
Największym atutem tej miniserii jest bez dwóch zdań chemia między Samem Wilsonem (Falconem) a Buckym Barnesem (Winter Soldierem). Ich interakcje są pełne ironicznych docinków, różnic charakteru i wzajemnego zrozumienia. Widać, że obaj bohaterowie przeszli piekło, ale to właśnie wspólne doświadczenia czynią ich duetem, który działa jak dobrze naoliwiona maszyna.
Dialogi często bawią (np. drobne przytyki pod adresem Hawkeye’a czy żarty związane z obsesją na punkcie Kapitana Ameryki), a jednocześnie budują obraz dwóch ludzi, którzy nie tylko walczą ze złem, ale i próbują odnaleźć się w świecie po traumach i zdradach. To właśnie ta relacja sprawia, że nawet w momentach, gdy fabuła się potyka, czytelnik i tak czuje, że warto zostać do końca.
Hydra jako współczesna metafora
Komiks od początku wplątuje bohaterów w konflikt z Hydrą, która po wydarzeniach Secret Empire próbuje się odbudować. Choć w teorii to klasyczny motyw, autorzy sprytnie wplatają wątek radykalizacji i politycznego ekstremizmu, czyniąc Hydrę lustrzanym odbiciem współczesnych ruchów ekstremistycznych czy teorii spiskowych.
To uderza szczególnie mocno, gdy widzimy postacie, które ślepo wierzą w ideologię i przywódców. Dla Buckiego to osobiste, bo sam był kiedyś trybikiem w machinie przemocy, i tu pojawia się głębszy kontekst: jak żyć po wyjściu z organizacji, która złamała twoją wolę i odebrała ci człowieczeństwo?
Fabuła – solidna, ale przewidywalna
Tutaj dochodzimy do największego problemu. O ile relacje postaci działają znakomicie, o tyle sama intryga jest dość przewidywalna. Zwroty akcji łatwo odgadnąć, a część złoczyńców wypada blado jakby byli przypadkowymi „Mary Sue” wciśniętymi tylko po to, by dać bohaterom coś do roboty.
Szczególnie nowa liderka Hydry rozczarowuje jej projekt postaci przypomina estetykę „tumblrową”, a linia dialogowa o dawnym romansie z Buckym brzmi wręcz żenująco. To element, który wyraźnie odstaje od reszty i odbiera całości powagi.
Na szczęście pojawia się The Natural młody, obsesyjny fan Kapitana Ameryki, którego wątek jest jednocześnie komiczny i niepokojący. Jego rodzina, z całym arsenałem gadżetów i merchu Steve’a Rogersa, to satyra w najlepszym wydaniu, a scena z Buckym pijącym z kubka „I love Cap” to moment, który trudno zapomnieć.
Dynamika akcji i warstwa wizualna
Pod względem graficznym komiks stoi na bardzo solidnym poziomie. Rysunki Federico Vicentiniego są dynamiczne, ekspresyjne i pełne energii. Świetnie wypadają sceny akcji od widowiskowej walki w pociągu, po sekwencję skoku ze spadochronem czy finałową bitwę z agentami Hydry. Kolory podbijają rytm i tonację historii, a całość jest spójna od pierwszej do ostatniej strony.
Choć styl bywa nieco „komiksowo-prestiżowy”, to idealnie pasuje do historii, która balansuje między powagą a humorem. Drobne smaczki, jak pojawienie się Redwinga czy uroczy Alpine, dodatkowo urozmaicają doświadczenie lektury.
Za krótkie, by rozwinąć skrzydła
Największym grzechem tego tytułu jest jego długość. Historia kończy się w momencie, gdy chciałoby się zobaczyć więcej szczególnie rozwinięcia wątków psychologicznych, relacji bohaterów z przeszłością oraz potencjału nowych postaci. Mimo że finał satysfakcjonuje, pozostaje uczucie niedosytu.
Podsumowanie
Falcon & Winter Soldier: Cut Off One Head TP to lekka, ale angażująca miniseria, która lśni głównie dzięki chemii między Samem a Buckym. To komiks, który momentami bawi jak MCU, a innymi przypomina, że za maskami bohaterów kryją się traumy, poczucie winy i nieustanna walka o własną tożsamość.
Nie jest to historia idealna fabuła mogła być lepsza, a niektórzy złoczyńcy wypadają groteskowo ale to nadal bardzo przyjemna, energiczna lektura. Jeśli ktoś kocha duet Falcona i Winter Soldiera w filmach i serialach, znajdzie tutaj wiele powodów do uśmiechu i kilka do refleksji.
Ocena końcowa: 8/10
Plusy:
+Świetna dynamika i chemia między Samem a Buckym+Udane połączenie humoru i poważniejszych wątków (trauma, radykalizacja)
+Dynamiczna, spójna oprawa graficzna
+Znakomite sceny akcji (walka w pociągu, finał z Hydrą)
+Postać The Natural i satyra na kult Kapitana Ameryki
Minusy:
-Fabuła przewidywalna i mało zaskakująca-Nowa liderka Hydry – słabo napisana, źle zaprojektowana
-Zbyt krótka, by w pełni rozwinąć potencjał psychologiczny bohaterów
-Chwilami zbyt duża lekkość w tonie, która osłabia wagę opowieści


