Recenzja komiksu: Vote Loki – Bóg Kłamstw na prezydenckiej ścieżce


 

Loki od zawsze był jednym z najbardziej fascynujących bohaterów Marvela niejednoznaczny, przewrotny, balansujący między humorem a tragedią. Ale Vote Loki, miniseria autorstwa Christophera Hastingsa z rysunkami Langdona Fossa i Paula McCaffreya, pokazuje Boga Kłamstw w absolutnie nowym świetle. Tym razem nie planuje on przejęcia Asgardu ani unicestwienia swojego brata Thora Loki postanawia kandydować na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Brzmi jak żart? Owszem. Ale właśnie w tym tkwi siła tego komiksu.

Polityka w krzywym zwierciadle

Vote Loki to historia, która od początku do końca kąsa rzeczywistość. Hastings i jego zespół pokazują amerykańską scenę polityczną w taki sposób, że trudno się nie uśmiechnąć i jednocześnie nie poczuć lekkiego dyskomfortu. Kandydaci nie rozmawiają o programach, rozwiązaniach czy problemach zwykłych ludzi. Liczy się tylko spektakl: kłótnie, manipulacje, puste slogany i medialne show.

Loki idealnie wpasowuje się w ten krajobraz. Od samego początku deklaruje: „Będę was okłamywał – i będziecie to uwielbiać”. I rzeczywiście wyborcy tłumaczą każde jego kłamstwo, bo przecież mówił prawdę o tym, że kłamie. Ten paradoks, prześmiewczy i przerażająco aktualny, jest osią całej historii.

Reporterka kontra Bóg Kłamstw

Na drugim planie, a zarazem w centrum fabuły, znajduje się Nisa Contreras dziennikarka Daily Bugle. To ona ma być głosem rozsądku, jedyną osobą, która naprawdę dostrzega, jak niebezpieczna jest kampania Lokiego. Początkowo wydaje się, że będzie tylko pionkiem w jego grze – obiektem manipulacji i żartów. Ale w miarę rozwoju historii staje się pełnoprawną protagonistką, której walka o prawdę daje historii ludzkie, szczere serce.

Napięcie między Nisy a Lokim działa znakomicie. Z jednej strony mamy boskiego sztukmistrza, który potrafi obrócić każdy skandal w sukces, a z drugiej zwykłą kobietę, która trzyma się zasad i wiary w dziennikarską misję. To kontrast, który sprawia, że historia nie jest tylko satyrą, ale także refleksją nad rolą mediów i obywateli w demokracji.

Satyra, która boli, bo jest prawdziwa

Hastings doskonale uchwycił istotę współczesnej polityki – nie tylko w USA. Loki, który zyskuje popularność mimo tego, że jawnie kłamie i manipuluje, to obraz znany z ekranów telewizorów na całym świecie. Gdy Bóg Kłamstw wyznaje, że jego spot wyborczy był oszustwem, tłumy biją mu brawo. Gdy prowokuje konflikt międzynarodowy, nikt nie ma pretensji – bo przecież zapowiadał, że będzie kłamał.

To, co początkowo wygląda jak komediowy koncept, szybko zamienia się w gorzki komentarz do rzeczywistości. Komiks bawi, ale też zmusza do zadania sobie pytania: dlaczego jako społeczeństwo tak łatwo dajemy się oszukać?

Warstwa wizualna – groteska i chaos

Najbardziej kontrowersyjnym elementem Vote Loki pozostaje oprawa graficzna. Styl Langdona Fossa i Paula McCaffreya bywa nierówny czasem zachwyca szczegółowością i kolorytem scen zbiorowych, innym razem odstrasza groteskowymi, wręcz karykaturalnymi twarzami postaci. Nie wszystkim przypadnie do gustu ta estetyka, która chwilami przypomina animacje z Adult Swim przerysowane, absurdalne, czasem odpychające.

Ale właśnie w tej dziwności kryje się siła komiksu. Świat polityki przedstawiony jako groteskowy spektakl wymaga oprawy, która nie będzie piękna i heroiczna, lecz brudna, ludzka, czasem wręcz odrażająca. Ta estetyka podkreśla absurd i nihilizm całej opowieści.

Finał, który daje nadzieję

Kulminacja historii nie polega na tym, że Loki zostaje pokonany przez kolejnego superbohatera. Ostatecznie to ludzie jego własni zwolennicy odwracają się od niego, gdy okazuje się, że za maską uroku nie kryje się absolutnie nic. To oni zadają pytania, na które Loki nie potrafi odpowiedzieć. To moment, który zmienia ton całej historii – z satyrycznej farsy w subtelną, choć przewrotną pochwałę zdrowego rozsądku.

Ten finał sprawia, że Vote Loki nie jest tylko cyniczną karykaturą. To także opowieść o tym, że społeczeństwo choć łatwo ulega manipulacji wciąż ma potencjał, by odróżniać pozory od prawdy.

Podsumowanie

Vote Loki TP to komiks krótki, ale niezwykle treściwy. To satyra, która jednocześnie bawi i niepokoi. Hastings doskonale wykorzystuje Lokiego jako symbol chaosu, ale też jako lustro, w którym odbija się współczesna polityka. Nie jest to opowieść pozbawiona wad, grafika może zniechęcić część czytelników, a fabuła miejscami wydaje się zbyt uproszczona ale w swojej kategorii jest to pozycja błyskotliwa i świeża.

To nie tylko ciekawostka dla fanów Marvela czy serialu Loki na Disney+. To także inteligentny, pełen ironii komentarz na temat demokracji, mediów i naszej własnej podatności na kłamstwa.

Ocena końcowa: 8.5/10

Plusy:

+Kapitalna satyra na współczesną politykę

+Loki w roli kandydata – pomysł zabawny i jednocześnie niepokojąco trafny


+Świetnie napisana relacja Lokiego i reporterki Nisy


+Mocne, aktualne przesłanie – kłamstwo jako waluta polityki

+Finał dający satysfakcjonujące, przewrotne rozwiązanie

Minusy:

-Nierówna i często kontrowersyjna oprawa graficzna

-Historia miejscami mogła być rozwinięta mocniej (tylko 4 zeszyty)


-Niektóre żarty i metafory są aż zbyt bezpośrednie

-Może zniechęcić czytelników szukających klasycznego, „superbohaterskiego” podejścia