Recenzja Komiksu "Batman #2” Matt Fraction i Jorge Jiménez kontynuują wyśmienitą formę

 


Drugi numer nowej run'u Batmana od Matta Fractiona potwierdza jedno: DC w końcu znalazło świeży, przystępny i jednocześnie emocjonalny ton, który działa zarówno dla nowych czytelników, jak i tych, którzy znają Batmana od dziesięcioleci. „Batman #2” czyta się szybko, wręcz za szybko ale jest to dokładnie ten rodzaj tempa, które sprawia, że na ostatniej stronie mimowolnie przewracamy kartki w poszukiwaniu dalszego ciągu. Fraction pisze ten komiks tak, jakby chciał stworzyć serię w rytmie „jedno wydanie = jedna opowieść”, ale jednocześnie przemyca większe emocjonalne tło, które zaczyna wyłaniać się pomiędzy kadrami.

I trzeba to powiedzieć głośno: ta runa jest niespodziewanie… zabawna. Batman, który rzuca małe żarty, Tim Drake, który dostaje trudne zadanie bycia Robinem, Damian, który zachowuje się jak młodszy, irytujący brat to wszystko działa. Wreszcie czujemy Bat–Rodzinę tak, jak powinna wyglądać w 2025 roku: trochę chaotyczną, bardzo ludzką, ale wciąż heroiczną.

Fraction rozumie relacje i udowadnia to sceną prowadzenia samochodu

Struktura numeru przeplatanie teraźniejszości z flashbackami zwykle bywa sztuczna, ale Fraction robi z tego narzędzie do budowania więzi między Bruce’em a Timem. Sekwencja „uczysz się jeździć, nie dławiąc silnika” działa jako metafora partnerstwa, zaufania i tej rzadko pokazywanej strony Bruce’a Wayne’a: ojcostwa.

Flashback może wydawać się nieco dziwny chronologicznie, ale działa emocjonalnie. Bruce jest wyrozumiały, żartujący i naprawdę wspierający. W końcu widzimy Batmana, który nie tylko szkoli, ale potrafi okazać ciepło i zwyczajną, ludzką troskę.

Tim Drake błyszczy w roli Robina

Tim Drake jest w tym numerze pisany z ogromnym szacunkiem. Fraction pozwala mu wreszcie zabłysnąć: działa samodzielnie, jest skuteczny, inteligentny i faktycznie ratuje Batmana. Jego determinacja, mimo krwawiących ran i chaosu wokół, to jeden z najlepszych momentów w numerze.

Widać, że autor planuje strukturę serii, w której każda postać z okładki będzie bohaterem danego zeszytu #1 skupiał się na Crocu, #2 na Timie. To ciekawy, odświeżający sposób rozwijania Bat–Rodziny.

Gotham i jego policja brutalne, niebezpieczne, realistyczne

Wątek policjanta jest jednym z najmocniejszych motywów w numerze. Fraction przedstawia go jako człowieka agresywnego, toksycznego i niezdolnego do autorefleksji. To nie jest komiksowy łotr to problem systemowy, pokazany w sposób mrożący krew w żyłach.

Najbardziej szokujące jest to, że policjant próbuje zabić bohaterów nawet po tym, jak starają się uratować jego życie. Fraction nie unika komentarza społecznego, ale nie upolitycznia narracji wręcz podkreśla brutalność i korupcję jako integralną część Gotham.

Gdzie jest Alfred?

Motyw Alfreda z pierwszego numeru jako projekcji psychicznej Bruce’a był intrygujący i obiecujący. Szkoda więc, że w #2 nie pojawia się wcale. To jedyny poważniejszy narracyjny zgrzyt. Oby powrócił w przyszłych numerach.

Jiménez i Morey to absolutna elita współczesnego komiksu

Nie da się mówić o „Batman #2”, nie wychwalając warstwy wizualnej. Jorge Jiménez tworzy sekwencje dynamiczne, energiczne, żywe. Kadry emanują ruchem, emocjami i kinową estetyką. Batman, Robin, Batmobile wszystko wygląda fenomenalnie.

A Tomeu Morey? Jego kolory to czysta magia. Gotham o różnych porach dnia wygląda jak zupełnie inne miasto każde piękne, stylowe i odpowiednio klimatyczne. Rzadko zdarza się duet artystyczny, który pasuje do siebie tak idealnie.

Podsumowanie

„Batman #2” to znakomita kontynuacja świetnego debiutu. Fraction opowiada historię dynamiczną, zabawną, emocjonalną i bardzo świadomą tempa. Jiménez i Morey zapewniają oprawę graficzną na poziomie absolutnie topowym.

Numer jest szybki, momentami może aż za szybki, ale zostawia po sobie coś ważniejszego emocje, ludzkie relacje i ogromną chęć sięgnięcia po następny zeszyt.

PLUSY

+Świetna relacja Bruce–Tim i bardzo dobre prowadzenie Robina

+Mocny i niepokojący wątek brutalności policji


+Fantastyczna oprawa graficzna Jiméneza


+Rewelacyjne kolory Moreya


+Batman pokazany jako bardziej ludzki i humorystyczny


+Lekkość, tempo i przystępność narracji


+Bardzo dobre sceny akcji

+Tim Drake w najlepszej formie od lat

MINUSY

-Brak kontynuacji wątku Alfreda z poprzedniego numeru

-Zeszyt jest bardzo krótki i pozostawia duży niedosyt


-Flashback z wiekiem Tima wygląda dziwnie chronologicznie

-Batman w tym numerze ma mało własnego rozwoju, skupienie mocno przesunięte na Tima



Mojce Ocena 8/10