Recenzja Komiksu: Absolute Batman Annual #1 (2025) – Gniew, współczucie i cena bohaterstwa
Absolute Batman Annual #1 to nie tylko najlepszy numer wciąż bardzo młodej linii Absolute, ale też jeden z najodważniejszych, najbardziej bezkompromisowych i emocjonalnie wyczerpujących komiksów o Batmanie od lat. To zeszyt, który boli, prowokuje, zmusza do myślenia i nie oferuje łatwych odpowiedzi. I właśnie dlatego jest tak wybitny.
To annual, który nie boi się polityki, moralnych szarości ani duchowych pytań, a jednocześnie pozostaje stuprocentowo „batmanowy”. Daniel Warren Johnson, James Harren i Meredith McClaren dostarczają trzy różne historie, które razem tworzą spójną refleksję o przemocy, odpowiedzialności i granicach heroizmu.
Główna historia, Daniel Warren Johnson i Batman bez znieczulenia
Historia otwierająca annual to absolutny nokaut. DWJ bierze na warsztat temat radykalizacji, białej supremacji, faszyzmu i systemowej przemocy i robi to bez jakiejkolwiek asekuracji. To opowieść, która wprost mierzy się z bardzo realnym problemem współczesnych Stanów Zjednoczonych, szczególnie z procesem radykalizacji młodych mężczyzn i z pytaniem: co robić, kiedy samo „patrzenie z boku” oznacza współudział?
Batman w tej historii nie jest ikoną porządku, tylko człowiekiem targanym gniewem, frustracją i poczuciem moralnego obowiązku. Widzimy, jak Bruce obserwuje chłopca wciąganego w skrajnie prawicową ideologię i jak kapłan próbuje go zatrzymać słowami, empatią, troską. Batman idzie dalej. Bo wie, że jeśli nikt nie zareaguje, to spirala przemocy będzie się tylko nakręcać.
I tu pojawia się kluczowe napięcie tej historii:
czy przemoc wobec przemocy jest rozwiązaniem?
DWJ nie daje jednoznacznej odpowiedzi. Batman brutalnie rozprawia się z neonazistami, dehumanizuje ich, nazywa „robactwem”. To kathartyczne. To wstrząsające. Ale to też moment, w którym bohater moralnie przegrywa. Nie dlatego, że reaguje tylko dlatego, że pozwala gniewowi przejąć kontrolę.
Centralną postacią tej historii jest tak naprawdę ksiądz człowiek, który okazuje współczucie zarówno prześladowanym imigrantom, jak i pobitym ekstremistom. Bez niego ta opowieść byłaby czystą zemstą. Dzięki niemu staje się refleksją o tym, że przemoc nie leczy przemocy, a ideologia często wypełnia pustkę, której pięść nie jest w stanie zagoić.
Powiązanie kodeksu moralnego Batmana z naukami Thomasa Wayne’a to genialny zabieg. To tutaj widzimy, że w uniwersum Absolute zasada „no-kill” nie była dana od początku ona się dopiero rodzi, w bólu, winie i wątpliwościach.
Wizualnie? Johnson jest w absolutnej formie. Kadry krzyczą energią, gniewem, ruchem. Mike Spicer dokłada kolory, które potęgują emocje, a projekty samochodów i sekwencje akcji aż proszą się o wydanie w oversized format.
To komiks głośny, ekstremalny, bezkompromisowy i zaskakująco subtelny w tym, co przemilcza.
„Sanctuary” James Harren i Batman jako koszmar
Druga historia, autorstwa Jamesa Harrena, zmienia perspektywę. Batman staje się tu potworem z horroru, widzianym oczami zwykłego zbirka Black Maska. To opowieść o strachu, rodzinie i konsekwencjach krucjaty Mrocznego Rycerza.
Czy Batman ratuje tę rodzinę?
Czy ją niszczy?
Czy jest narzędziem boskiej kary, czy ślepą siłą chaosu?
Harren świetnie operuje obrazem Batman pojawia się jak cień, jak pająk, jak coś nieludzkiego. To krótka, prosta historia, ale zostawia po sobie niepokój i pytania o cenę, jaką płacą „zwykli ludzie”, gdy herosi toczą swoje wojny.
„Let’s Learn About Bats!” Meredith McClaren i oddech po burzy
Na koniec dostajemy dwustronicową, uroczą historię Meredith McClaren. To lekki, ciepły epilog, który zestawia fakty o nietoperzach z cechami Batmana. Proste? Tak. Potrzebne? Absolutnie.
Po dziesiątkach stron brutalności i moralnych dylematów, ta miniatura przypomina, że Batman to nie tylko strach i przemoc, ale też opieka, empatia i symbol, który zaczyna przenikać do codziennego życia Gotham (subtelny motyw merchu Batmana nie jest tu przypadkowy).
Podsumowanie
Absolute Batman Annual #1 to komiks ważny. Kontrowersyjny, trudny, momentami niewygodny ale dokładnie taki powinien być Batman w 2025 roku. To historia, która nie zadowoli wszystkich, bo nie chce zadowalać. Chce zmuszać do myślenia.
To opowieść o gniewie, który łatwo pomylić ze sprawiedliwością.
O współczuciu, które wydaje się naiwne, ale może być jedyną drogą wyjścia.
I o bohaterze, który jeszcze nie wie, kim dokładnie chce być.
Plusy
+odważna, bezkompromisowa główna historia DWJ+genialna warstwa wizualna i narracyjna
+moralna złożoność bez prostych odpowiedzi
+świetne wykorzystanie formatu annuala
+mocne historie poboczne, szczególnie „Sanctuary”
Minusy
-temat może być dla części czytelników zbyt konfrontacyjny-historia McClaren mogłaby być dłuższa
-drobne zbiegi okoliczności fabularnych w głównej historii
Ocena końcowa: 9.5/10
Absolute Batman Annual #1 to jeden z tych komiksów, o których będzie się mówić latami. Nie dlatego, że jest „cool”, ale dlatego, że ma coś do powiedzenia. I mówi to głośno.


