Recenzja komiksu: Thunderbolts #1 — Nowa drużyna, stary chaos, i za dużo MCU w jednym miejscu

 



Marvel powraca z nowym początkiem dla Thunderbolts drużyny, która od lat balansuje między bohaterstwem a moralną szarą strefą. Tym razem jednak, zamiast świeżego startu, dostajemy komiks, który stoi w rozkroku między kreatywną wizją scenarzystów a wyraźnym naciskiem korporacyjnym, by dopasować wszystko do planów filmowych Marvel Cinematic Universe.

Nie oznacza to jednak, że Thunderbolts #1 to zły komiks. Wręcz przeciwnie ma momenty naprawdę dobre, a pod względem artystycznym to wręcz wizualna uczta. Ale jednocześnie trudno oprzeć się wrażeniu, że potencjał tej serii został zamknięty w złotej klatce MCU-synergii, która dusi wszystko, co mogłoby uczynić tę historię czymś naprawdę wyjątkowym.

Bucky Barnes i nowa generacja antybohaterów

Na papierze, nowy skład Thunderbolts brzmi ekscytująco. Bucky Barnes (Winter Soldier) po wydarzeniach z ostatnich historii o Kapitanie Ameryce przyjmuje rolę „Revolution” człowieka, który bierze sprawy w swoje ręce i eliminuje największe zagrożenia świata.

W pierwszym zeszycie zbiera wokół siebie drużynę drugiego i trzeciego planu: Sharon Carter, Red Guardian, White Widow, oraz Valentina Allegra de Fontaine. Brzmi jak mieszanka, która powinna eksplodować chemicznie, prawda?

Problem w tym, że choć każdy z nich ma osobowość i potencjał, scenariusz nie daje im za wiele pola do popisu. Dialogi są... przeciętne. Niektóre kwestie brzmią sztucznie, inne wręcz psują tempo narracji. Momentami rozmowy między bohaterami przypominają bardziej wymuszoną ekspozycję niż naturalną wymianę zdań między ludźmi, którzy mają na rękach krew i wspólne misje.

MCU wdziera się drzwiami i oknami

Nie da się ukryć: Thunderbolts #1 jest książką napisaną pod film. Skład drużyny niemal idealnie odzwierciedla obsadę nadchodzącej produkcji kinowej. Nawet relacja między Buckym a Valentiną wydaje się stworzona tylko po to, by ułatwić przejście z komiksu na ekran.

Wszystko to prowadzi do głównego problemu: to nie jest komiks, jaki jego autorzy chcieli napisać.
To komiks, jaki Marvel chciał, by istniał w kontekście filmów.

I choć marketingowe powiązania z MCU mają sens z biznesowego punktu widzenia, artystycznie odbierają historii duszę. Wiele scen od samego otwarcia po finałową sekwencję z Red Skullem wygląda bardziej jak storyboard filmowy niż komiks z charakterem.

Co gorsza, okładka autorstwa Dodsonów zdradza kluczowy moment fabularny, psując potencjalnie świetne zaskoczenie. Inne twisty także zostały zresztą ujawnione wcześniej w materiałach promocyjnych, co jeszcze bardziej odbiera całości napięcie.

Red Skull wraca... i znika zbyt szybko

Jednym z największych atutów tego zeszytu miało być starcie z Red Skullem klasycznym wrogiem Marvela i żywym symbolem nazistowskiego zła. Bucky’ego motywuje tu osobista zemsta, a cała misja drużyny przypomina bardziej brutalną, szpiegowską operację niż typową superbohaterską bójkę.

I przez chwilę to działa. Operacja infiltracji zamku, rola każdego członka zespołu, mroczny klimat wszystko to sprawia, że czujemy się jak w dobrym thrillerze szpiegowskim.

Ale potem... wszystko kończy się zbyt szybko.
Red Skull zostaje zdemaskowany, zastrzelony, a jego historia, która mogła być fundamentem całej miniserii, zostaje zredukowana do epizodu. Szkoda, bo jego powiązania z przeszłością Winter Soldiera aż proszą się o głębszą eksplorację.

Świetna oprawa graficzna czyli rysunki, które ratują całość

Nie ma jednak wątpliwości, że pod względem wizualnym Thunderbolts #1 to komiks najwyższej klasy.
Kreska jest wyrazista, postacie mają charakter, sceny akcji są dynamiczne, a kadrowanie i kompozycja tła przywodzą na myśl najlepsze momenty z runów „Secret Avengers” czy „Black Widow.”

Kolory i oświetlenie budują napięcie i klimat, a sekwencje walki wyglądają niemal filmowo co, paradoksalnie, tym razem działa na korzyść. To właśnie rysunki ratują ten zeszyt przed przeciętnością. Gdyby nie one, wielu czytelników mogłoby poczuć, że stracili czas.

Dialogi i ton między szpiegowskim dramatem a autoparodią

Jak już wspomniano, dialogi to największy problem scenariusza. Czasem postacie mówią jak agenci z filmu akcji z lat 2000., a czasem jakby wyszły z serialu Disney+. Z jednej strony mamy momenty czarnego humoru i trafnych ripost, z drugiej kwestie tak banalne, że trudno je brać na poważnie.

Szczególnie rozczarowuje brak emocjonalnej głębi w relacjach. Bucky i Sharon mają wspólną przeszłość, Valentina jest teraz cybernetycznym bytem (Life Model Decoy), ale nic z tego nie zostaje naprawdę pogłębione. To jak zwiastun czegoś większego, co nigdy nie nadejdzie.

Czy byłoby lepiej z większą swobodą twórczą?

Absolutnie tak.
Gdyby Marvel pozwolił scenarzystom podejść do tej serii z odrobiną mroku i wolności w stylu DC Black Label, Thunderbolts mogliby stać się prawdziwym hitem.
Zespół szpiegów, zabójców i antybohaterów, działający w cieniu, w świecie pełnym politycznych machinacji to gotowy materiał na brutalny, dorosły thriller.

Nie jest źle ale mogło być znacznie lepiej

Ostatecznie Thunderbolts #1 to solidny, choć nierówny początek.
Nie zachwyca, ale też nie rozczarowuje w pełni. Fani szpiegowskich klimatów i postaci takich jak Bucky czy Sharon znajdą tu coś dla siebie, a miłośnicy dobrej kreski będą zachwyceni.

Ale jeśli liczyłeś na nową, świeżą wizję drużyny z prawdziwym charakterem ten zeszyt może cię rozczarować. To bardziej produkt strategiczny niż artystyczny.

I właśnie to boli najbardziej.

Plusy:

+Świetna oprawa graficzna dynamiczna, czytelna, z filmowym rozmachem

+Dobrze zarysowana akcja w stylu szpiegowskiego thrillera


+Ciekawy pomysł na drużynę złożoną z moralnie niejednoznacznych postaci


+Red Skull jako przeciwnik to zawsze dobry pomysł

+Kilka udanych momentów humoru i napięcia

Minusy:

-Scenariusz przeciętny, momentami chaotyczny i powierzchowny

-Dialogi często sztuczne, pozbawione emocjonalnej głębi


-Za dużo narzuconej synergii z MCU


-Zmarnowany potencjał Red Skulla


-Zbyt szybkie tempo fabuły i brak prawdziwych konsekwencji

-Brak odwagi narracyjnej, historia zbyt bezpieczna

Ocena końcowa: 7 / 10