Recenzja gry: "Yakuza 3 Remastered" – Kazuma Kiryu jako ojciec, opiekun i… wciąż najtwardszy facet w Japonii

 


SEGA zrobiła ze mnie kłamcę i tym razem absolutnie mi to nie przeszkadza. Jeszcze niedawno można było odnieść wrażenie, że Yakuza 3 Remastered utknęła w wydawniczym limbo, a seria skupiła się wyłącznie na nowszych odsłonach. Tymczasem bez większych zapowiedzi gra trafiła na PlayStation 4, otwierając graczom dostęp do kolejnego, niezwykle istotnego rozdziału w historii Smoka Dojimy. Co więcej, był to wyraźny sygnał, że SEGA konsekwentnie dąży do tego, by całą historię Kazumy Kiryu dało się ograć na jednej konsoli od jego początków aż po finał w The Song of Life.

Yakuza 3 Remastered nie jest jednak remake’iem na miarę Kiwami czy Kiwami 2. To klasyczny remaster: wyższa rozdzielczość (1080p), stabilne 60 klatek na sekundę i poprawiona lokalizacja. I choć brzmi to skromnie, w praktyce dostajemy grę, która jest jednocześnie jedną z najważniejszych fabularnie odsłon serii oraz najbardziej problematyczną gameplayowo, jeśli patrzeć na nią z perspektywy współczesnych standardów.

Kiryu, człowiek rodzinny

Historia Yakuza 3 rozpoczyna się z rozmachem, ale bardzo szybko… hamuje. Po wydarzeniach z drugiej części Kazuma Kiryu definitywnie porzuca świat yakuzy. Wyjeżdża z Tokio, zostawia Kamurocho i przenosi się na Okinawę, gdzie zakłada sierociniec Morning Glory. Wraz z Haruką opiekuje się grupą dzieci, próbując prowadzić spokojne, uczciwe życie coś, czego nigdy wcześniej nie miał.

Ten fragment gry jest absolutnie kluczowy dla rozwoju postaci Kiryu. Po raz pierwszy nie jest on tylko legendarnym wojownikiem, byłym przewodniczącym Tojo Clan czy symbolem honoru. Jest ojcem. Opiekunem. Kimś, kto musi pocieszać, wychowywać, rozwiązywać konflikty i… zakładać maskę wrestlera, by rozbawić dzieci.

I choć są tu momenty autentycznie wzruszające, zabawne i bardzo „ludzkie”, trzeba powiedzieć to wprost: to najwolniejszy fragment gry. Tempo narracji znacząco siada, a gra wielokrotnie zmusza nas do zajmowania się sprawami sierocińca, gdy my chcemy już wracać do głównego wątku. Dla jednych będzie to wartościowy slice of life, dla innych bariera nie do przeskoczenia.

Okinawa kontra Kamurocho

Spokój nie trwa długo. Gdy na horyzoncie pojawia się konflikt związany z ziemią, na której stoi sierociniec ziemią, którą lokalna yakuza chce przejąć pod budowę resortu i bazy wojskowej Kiryu ponownie zostaje wciągnięty w świat przestępczy. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy okazuje się, że sprawa ma powiązania z Tojo Clan w Tokio, a Daigo Dojima zostaje postrzelony.

I tak Yakuza 3 wraca do znanej struktury: polityczne intrygi, zdrady, sojusze i eskalujący dramat. Fabuła jest krótsza i bardziej skondensowana niż w innych odsłonach, ma mniej postaci i wątków pobocznych, ale nie oznacza to, że jest słabsza. Wręcz przeciwnie to jedna z bardziej osobistych historii w serii, z kilkoma naprawdę pamiętnymi momentami (sekwencja w Red Brick Hotel to absolutne złoto).

Nowa lokacja, Ryukyu na Okinawie, jest ciekawym kontrastem dla Kamurocho. To spokojniejsze, bardziej „otwarte” miejsce, które podkreśla temat ucieczki Kiryu od dawnego życia. Nie jest tak gęsto upakowane atrakcjami jak Tokio, ale działa świetnie narracyjnie.

Remaster, który nie udaje remake’u

Trzeba to jasno powiedzieć: Yakuza 3 Remastered to najbrzydsza gra w nowoczesnej erze serii. Modele postaci są kanciaste, animacje sztywne, a mimika wyraźnie odstaje od tego, do czego przyzwyczaiły nas Zero czy Kiwami 2. Po kilku godzinach da się do tego przyzwyczaić, ale pierwsze wrażenie bywa bolesne.

Z drugiej strony, stabilne 60 FPS robi ogromną różnicę, a re-lokalizacja przywracająca zawartość wyciętą z zachodniego wydania oryginału (m.in. hostessy i substories) to ukłon w stronę fanów. Dźwiękowo i aktorsko jest jak zawsze solidnie japoński dubbing nadaje autentyczności, nawet jeśli ktoś zatęskni za angielskimi głosami z bardzo starej wersji PS2.

Walka, QTE i starzejące się mechaniki

System walki w Yakuza 3 opiera się na jednym stylu i na papierze przypomina to, co znamy z innych części. W praktyce jednak jest wyraźnie bardziej toporny. Brakuje sprintu, animacje są wolniejsze, a starcia z losowymi przeciwnikami potrafią szybko stać się monotonne. Bossowie bywają frustrujący bez użycia broni, a balans momentami kuleje.

Do tego dochodzi ogromna liczba QTE w walce, w pościgach, w aktywnościach pobocznych. W 2009 roku mogło to robić wrażenie, dziś raczej męczy. Pościgi należą do najsłabszych elementów gry, a niektóre minigry (jak zarządzanie klubem hostess) są po prostu nieprzyjemne w porównaniu do ich późniejszych wersji.

Side content, który ratuje tempo

Na szczęście Yakuza 3 robi to, co seria zawsze robi najlepiej: aktywności poboczne. Substories są dziwne, zabawne i często lepsze niż główny wątek. „Murder at Café Alps” to wyraźny zalążek pomysłów, które później rozwinęły się w Judgment.

Największym hitem jest jednak blog Kiryu. Zadania od Macka, polegające na fotografowaniu absurdalnych sytuacji w mieście, są nie tylko zabawne, ale też nagradzają nowymi Heat Actionami. To świetny przykład tego, jak Yakuza potrafi połączyć humor z mechaniką.

Tryb Premium Adventure po ukończeniu gry tylko potwierdza jedno: w tej serii zawsze jest coś jeszcze do odkrycia.

Werdykt

Yakuza 3 Remastered to gra pełna sprzeczności. Z jednej strony jedna z najważniejszych historii Kiryu, pełna emocji, świetnych postaci i momentów, które definiują całą serię. Z drugiej tytuł, który bolesnie się zestarzał, z topornym gameplayem, słabym tempem w środkowej części i archaicznymi rozwiązaniami.

Mimo to, jeśli jesteś fanem serii, to pozycja obowiązkowa. A jeśli nie zdecydowanie nie jest to dobry punkt startowy.

Ocena: 8/10

Plusy

+Bardzo dobra, osobista historia

+Świetnie napisane postacie


+Okinawa jako świeża, ciekawa lokacja


+Blog Kiryu i wybrane substories

+Ogromna ilość zawartości pobocznej

Minusy

-Bardzo wolne tempo w wątku sierocińca

-Przestarzałe mechaniki i toporna walka


-Nadmiar QTE i pościgów


-Drobne, ale irytujące problemy z designem (mapa, sejwy, ekwipunek)

-Najsłabsza oprawa wizualna w nowoczesnej erze serii



Mój gameplay: