Recenzja gry: "Yakuza Kiwami 2" – Najbardziej dopracowany powrót do przeszłości, nawet jeśli nie jest idealnym punktem startowym


 

Seria Yakuza przez lata wypracowała sobie status marki „dla wtajemniczonych”. To nie są gry, w które wpada się przypadkiem to tytuły, które nagradzają cierpliwość, znajomość kontekstu i gotowość na połączenie gangsterskiej opery mydlanej z absurdalnym humorem. Yakuza Kiwami 2 jest tego doskonałym przykładem. To remake drugiej części serii z 2006 roku, zbudowany na nowoczesnym Dragon Engine, znanym z Yakuza 6. Efekt końcowy to gra znacznie bardziej dopracowana i spójna niż Kiwami 1, ale jednocześnie taka, która bardzo wyraźnie oczekuje od gracza znajomości wcześniejszych wydarzeń.

Nie jest to najlepsze miejsce, by zacząć przygodę z serią. Jest natomiast jednym z najlepszych dowodów na to, jak bardzo Yakuza ewoluowała na przestrzeni lat.

Fabuła – gangsterska opera na pełnych obrotach

Akcja Yakuza Kiwami 2 rozpoczyna się bezpośrednio po wydarzeniach z pierwszej części. Kazuma Kiryu próbuje prowadzić spokojne życie u boku Haruki, z dala od świata yakuzy. Jak można się domyślać spokój nie trwa długo. Zabójstwo ważnego członka Tojo Clan wciąga Kiryu z powrotem w sam środek konfliktu, tym razem na znacznie większą skalę, obejmującą nie tylko Kamurocho, ale również Sotenbori w Osace.

Historia szybko eskaluje, wprowadzając temat możliwego sojuszu między Tojo Clan a Omi Alliance, zamachy bombowe, wewnętrzne zdrady, policyjne spiski i klasyczne dla serii „jeszcze jedno, większe zagrożenie”. Brzmi to jak chaos i częściowo nim jest ale w przeciwieństwie do Kiwami 1, narracja tutaj ostatecznie składa się w zaskakująco satysfakcjonującą całość.

Tak, fabuła jest melodramatyczna. Tak, momentami bywa absurdalna. Ale Yakuza Kiwami 2 doskonale rozumie swoją tożsamość. To gangsterski serial w formie gry, który bierze siebie śmiertelnie poważnie, jednocześnie nie bojąc się kompletnego szaleństwa.

Ryuji Goda – antagonista z prawdziwego zdarzenia

Największą siłą fabuły jest bez wątpienia Ryuji Goda. To jeden z najlepszych antagonistów w historii serii i wyraźny kontrast wobec problemów narracyjnych Kiwami 1. Ryuji pojawia się wcześnie, jest stale obecny w tle wydarzeń i stanowi realne przeciwieństwo Kiryu zarówno fizycznie, jak i ideologicznie.

Gdzie Kiryu jest opanowany i kieruje się honorem, Ryuji działa impulsywnie, brutalnie i emocjonalnie. Ich relacja przypomina klasyczny układ bohater–antybohater, niemal w stylu Batman–Joker. Co ciekawe, Ryuji wcale nie pojawia się na ekranie aż tak często ale jego obecność jest nieustannie odczuwalna, a świadomość nieuchronnego starcia nadaje całej historii ciężar i napięcie.

Majima – mniej szaleństwa, więcej znaczenia

Dla fanów Majimy ważna informacja: to nie jest Majima z Yakuza 0. Jest go mniej, jest mniej interakcji z Kiryu, a jego rola w głównej fabule jest bardziej drugoplanowa. I paradoksalnie to działa na korzyść gry.

Majima dostaje osobny, trzyrozdziałowy wątek fabularny, który nie jest jedynie fanserwisem. To krótka, ale bardzo emocjonalna historia, w pełni animowana, z nowymi postaciami i jedną z najmocniejszych scen w całej serii. Gameplayowo jest to prosty dodatek, ale narracyjnie absolutnie wart uwagi.

Dragon Engine – potężny, ale kontrowersyjny

Kiwami 2 działa na Dragon Engine, co oznacza ogromny skok technologiczny względem Kiwami 1. Miasto wygląda bardziej realistycznie, animacje są płynniejsze, a przejścia między wnętrzami i zewnętrzem często odbywają się bez ekranów ładowania. Kamurocho i Sotenbori czują się jak prawdziwe, żyjące dzielnice.

Jednocześnie engine ten ma swoje wady. Ragdollowa fizyka bywa przesadzona, postacie potrafią odbijać się od ścian w nienaturalny sposób, a chaos w trakcie walk czasami odbiera poczucie kontroli. To kompromis pomiędzy widowiskowością a precyzją.

Walka – prostsza, ale znacznie mniej frustrująca

W przeciwieństwie do Kiwami 1, Yakuza Kiwami 2 rezygnuje z wielu stylów walki na rzecz jednego, w pełni rozwiniętego stylu Smoka Dojimy. Kiryu od początku jest potężny, a system rozwoju skupia się na ulepszaniu statystyk i umiejętności specjalnych, a nie na odblokowywaniu fundamentów.

Walki są prostsze, często wręcz łatwe zwłaszcza że gra hojnie zasypuje gracza bronią i przedmiotami leczących. Bossowie nie regenerują zdrowia w sposób znany z Kiwami 1, a starcia są bardziej uczciwe i filmowe. Traci na tym nieco wyzwanie, ale zyskuje płynność i satysfakcja.

Aktywności poboczne – złoty środek serii

Kiwami 2 idealnie balansuje ilość i jakość zawartości pobocznej. Substories są absurdalne, zabawne i często zaskakująco wzruszające. Od fałszywego Kiryu, przez ratowanie „dziecka”, które okazuje się kotem, aż po sesje zdjęciowe z prawdziwymi aktorami to esencja Yakuzy.

Cabaret Club Grand Prix powraca i znów kradnie dziesiątki godzin życia. Clan Creator to solidna, choć nieco zbyt łatwa strategia. Minigry takie jak baseball, golf, karaoke czy dart są dopracowane i wciągające, choć fani Yakuza 0 mogą odczuć brak niektórych kultowych elementów.

Werdykt

Yakuza Kiwami 2 to najbardziej dopracowany remake w serii. Nie jest grą idealną i zdecydowanie nie jest najlepszym punktem wejścia dla nowych graczy, ale jako kontynuacja historii Kiryu działa znakomicie. To tytuł, który bierze najlepsze elementy Yakuza 0 i Yakuza 6, usuwa największe bolączki Kiwami 1 i składa z nich spójną, emocjonującą całość.

Ocena: 8/10

Plusy

+Świetna, domknięta fabuła z wybitnym antagonistą

+Dragon Engine znacząco poprawia immersję


+Bardziej uczciwe i satysfakcjonujące walki niż w Kiwami 1


+Rewelacyjne side questy i minigry


+Doskonały balans między historią a zawartością poboczną

+Fantastyczny wątek Majimy

Minusy

-Nie jest dobrym punktem startowym dla nowych graczy

-Dragon Engine bywa nieprecyzyjny i chaotyczny


-Gra jest momentami zbyt łatwa


-Mniej interakcji Kiryu–Majima niż w Yakuza 0

-Niektóre minigry i systemy są niedostatecznie rozwinięte



My Gameplay: