Recenzja Gry: "Yakuza Kiwami 1" Powrót do Kamurocho, który bardziej przypomina lekcję historii niż emocjonującą podróż

 


Po ogromnym sukcesie Yakuza 0 SEGA stanęła przed dość oczywistym pytaniem: co dalej? Odpowiedź była równie oczywista odświeżenie pierwszej odsłony serii, która przez lata pozostawała produktem mocno osadzonym w realiach PlayStation 2. Yakuza Kiwami to remake oryginalnej Yakuzy z 2005 roku, przeniesiony na silnik „zera”, wzbogacony o nowe mechaniki, dodatkowe sceny fabularne i liczne poprawki techniczne. W teorii brzmi to jak idealny punkt wejścia dla nowych graczy oraz nostalgiczna podróż dla weteranów serii.

Problem w tym, że Kiwami bardzo szybko ujawnia swoje ograniczenia. To gra rozdarta pomiędzy nowoczesnymi rozwiązaniami a fabularnym i projektowym DNA sprzed ponad dwudziestu lat. Efekt końcowy jest solidny, momentami nawet bardzo przyjemny, ale im dłużej grasz, tym trudniej pozbyć się wrażenia, że to krok wyraźnie wstecz względem Yakuza 0.

Fabuła – fundament serii, który nie wytrzymał próby czasu

Historia Yakuza Kiwami opowiada początek legendy Kazumy Kiryu człowieka, który dla przyjaźni i lojalności bierze na siebie winę za morderstwo, którego nie popełnił. W połowie lat 90. wszystko układa się po jego myśli: zbliża się do własnej rodziny w strukturach Tojo Clan, rozwija relację z Yumi i wydaje się, że przyszłość stoi przed nim otworem. Jedna noc zmienia jednak wszystko. Kiryu trafia do więzienia na dziesięć lat, a po wyjściu odkrywa, że Kamurocho jest zupełnie innym miejscem, jego najlepszy przyjaciel Nishikiyama stał się kimś obcym, a z sejfu klanu zniknęło dziesięć miliardów jenów.

Na papierze brzmi to jak solidny kryminał, ale w praktyce fabuła Kiwami jest znacznie prostsza i bardziej naiwna niż to, do czego przyzwyczaiło Yakuza 0. Wiele wątków rozwiązuje się zbyt łatwo, motywacje postaci bywają płytkie, a niektóre zwroty akcji balansują na granicy absurdalnej telenoweli. Najbardziej cierpi na tym Nishiki postać, która w teorii miała być tragicznym antagonistą, a w praktyce często wypada jednowymiarowo, nawet pomimo nowych scen dodanych specjalnie do wersji Kiwami.

Największym problemem jest jednak fakt, że jako remake gra nie mogła zmienić fundamentów fabuły. SEGA mogła je tylko lekko wygładzić, co sprawia, że historia choć momentami poruszająca wyraźnie odstaje od poziomu narracyjnego późniejszych odsłon serii.

Kiryu i Haruka – emocjonalne centrum, które bywa nadużywane

Relacja Kiryu z Haruką nadal pozostaje jednym z najmocniejszych elementów gry, ale nawet ona nie jest wolna od problemów. Częstotliwość, z jaką Haruka zostaje porwana lub wpada w tarapaty, z dzisiejszej perspektywy potrafi wywołać bardziej przewracanie oczami niż autentyczne emocje. To kolejny przykład projektowych decyzji sprzed lat, które w 2020 roku zwyczajnie się zestarzały.

Rozgrywka – „Yakuza 0, ale gorzej zaprojektowana”

Pod względem czysto mechanicznej walki Yakuza Kiwami robi bardzo dobre pierwsze wrażenie. System czterech stylów  Brawler, Rush, Beast i Dragon został niemal w całości przeniesiony z Yakuza 0, a płynne przełączanie się między nimi nadal daje ogromną satysfakcję. Ciosy mają wagę, Heat Actions są brutalne i efektowne, a ogólny feeling walki stoi na bardzo wysokim poziomie.

Niestety im dalej w grę, tym więcej pojawia się frustracji. Obniżone obrażenia, przeciwnicy w pancerzach oraz bossowie regenerujący zdrowie sprawiają, że starcia zaczynają się dłużyć. Regeneracja HP bossów, którą trzeba przerywać, jest powszechnie znienawidzonym rozwiązaniem nie dlatego, że jest trudna, ale dlatego, że sztucznie wydłuża walki i karze za chwilę nieuwagi cofnięciem postępu.

Jeszcze większym problemem jest projekt bossów, który często wymusza jeden konkretny styl, zabijając różnorodność systemu walki. W praktyce nie ma sensu eksperymentować, bo pancerze przeciwników sprawiają, że część stylów staje się zwyczajnie bezużyteczna.

Dragon Style – najlepszy system, najgorsza implementacja

Dragon Style w Kiwami to prawdopodobnie najlepsza wersja tego stylu w całej serii niebędącej Judgmentem. Po maksymalnym rozwinięciu jest szybki, potężny i daje ogromną satysfakcję. Problem w tym, że droga do tego momentu to prawdziwa mordęga.

Styl Dragon nie rozwija się przez klasyczne drzewko umiejętności, a wyłącznie poprzez system Majima Everywhere. Pomysł sam w sobie jest świetny Majima wyskakujący z kosza na śmieci, udający zombie czy kelnera to czyste złoto fanserwisu. Jednak w praktyce system szybko staje się powtarzalny, a grind wymagany do maksowania Dragona potrafi skutecznie zabić tempo gry.

Dodatkowo niektóre zmiany są po prostu niezrozumiałe jak fakt, że podwójne finishery w Dragon Style teraz kosztują pasek Heat, co czyni styl gorszym bez wyraźnego powodu. To przykład projektu, który teoretycznie jest lepszy niż w 0, ale w kontekście całej gry wypada gorzej.

Kamurocho – znajome, ale zmęczone

Kamurocho nadal jest jednym z najlepiej zaprojektowanych małych otwartych światów w grach, ale w Kiwami trudno oprzeć się wrażeniu déjà vu. Recykling assetów z Yakuza 0 jest wszechobecny, a dla graczy, którzy dopiero co ukończyli „zero”, eksploracja miasta nie niesie już tego samego zachwytu.

Misje poboczne również są nierówne. Nowe substories wypadają znacznie lepiej niż te przeniesione z oryginału, które często sprowadzają się do walki z oszustami i naciągaczami. Brakuje im kreatywności i emocjonalnej głębi znanej z późniejszych odsłon serii.

Minigry i dodatki – miło, ale bez efektu „wow”

Minigry są w porządku, ale jest ich wyraźnie mniej niż w Yakuza 0. Pocket Circuit wraca, MesuKing budzi konsternację, a reszta to znane już atrakcje. Wszystko działa poprawnie, ale trudno pozbyć się wrażenia, że to zawartość „odfajkowana”, a nie projektowana z pasją.

Oprawa audiowizualna – solidny lifting, kilka dziwnych decyzji

Gra wygląda i działa znacznie lepiej niż oryginał, ale nie jest to technologiczny majstersztyk. Największym plusem jest pełny japoński dubbing, który wreszcie pozwala doświadczyć tej historii w jej naturalnej formie. Zaskakuje natomiast zmieniona ścieżka dźwiękowa poprawna, ale dla wielu gorsza niż ta z wersji PS2.

Werdykt

Yakuza Kiwami to najlepszy sposób, by poznać pierwszą część serii, ale jednocześnie jedna z najbardziej rozczarowujących gier, gdy zestawi się ją bezpośrednio z Yakuza 0. To tytuł, który robi wiele rzeczy dobrze, ale rzadko robi je lepiej. Im dłużej o nim myślisz, tym bardziej widzisz zmarnowany potencjał świetne systemy wrzucone w ramy starego projektu.

To dobra gra. Po prostu nie tak dobra, jak mogłaby być.

Ocena: 7/10

Plusy

+Solidny remake poprawiający techniczne aspekty oryginału

+Bardzo dobry system walki i płynne przełączanie stylów


+Dragon Style po maksymalnym rozwinięciu daje ogromną satysfakcję


+Majima Everywhere to świetny fanserwis


+Japoński dubbing i poprawiona lokalizacja

+Możliwość zapisu w dowolnym momencie

Minusy

-Fabuła wyraźnie słabsza i bardziej naiwna niż w Yakuza 0

-Regeneracja HP bossów 


-Niektóre style są sztucznie osłabione bez sensownego powodu


-Grind wymagany do rozwinięcia Dragon Style


-Dużo recyklingu zawartości z Yakuza 0

-Krótsza i uboższa zawartość poboczna


Mój Gameplay: