Recenzja gry: "Yakuza Zero" Brutalny dramat kryminalny, który zderza się z absurdalnym humorem. I robi to perfekcyjnie.
Yakuza 0 to jeden z tych tytułów, które udowadniają, że gry wideo mimo wszelkich stereotypów potrafią opowiadać historie na poziomie najlepszych seriali czy filmów gangsterskich. To gra, która nie tylko opowiada fascynującą historię o władzy, lojalności i zdradzie, ale robi to z ogromną pewnością siebie, nie bojąc się jednocześnie kompletnie rozbrajać napięcia groteską, humorem sytuacyjnym i czystą głupotą. To właśnie ta skrajność, balansowanie na granicy melodramatu i parodii, sprawia, że Yakuza 0 jest doświadczeniem absolutnie unikalnym.
Fabuła – kryminalna epopeja, która nie spieszy się bez powodu
Akcja Yakuza 0 osadzona jest w 1988 roku, w szczytowym momencie japońskiej bańki ekonomicznej, co nie jest jedynie tłem fabularnym, ale integralnym elementem opowieści. Historia kręci się wokół walki o władzę i pieniądze, ale także wokół idei honoru, przynależności i ceny, jaką trzeba zapłacić za marzenia o wielkości. To opowieść prowadzona powoli, metodycznie, z ogromną dbałością o detale i relacje między postaciami, co sprawia, że każdy zwrot akcji ma realny ciężar emocjonalny.
Gra skupia się na dwóch protagonistach, których losy rozwijają się równolegle, a mimo to nigdy nie sprawiają wrażenia oderwanych od siebie. Zamiast chaotycznego żonglowania wieloma wątkami jak miało to miejsce w Yakuza 5 tutaj narracja jest bardziej zwarta, czytelna i konsekwentna, co zdecydowanie działa na jej korzyść.
Kazuma Kiryu – narodziny legendy
Kazuma Kiryu poznajemy jako młodego, ambitnego członka klanu Tojo, który dopiero stawia pierwsze kroki w świecie zorganizowanej przestępczości. Jego marzeniem jest zostanie prawdziwym yakuzą, kimś na wzór swojego mentora, Shintaro Kazamy. Już na samym początku gry Kiryu zostaje jednak wrobiony w morderstwo, co prowadzi do jego wykluczenia z rodziny i postawienia go w sytuacji bez wyjścia.
To, co czyni wątek Kiryu tak angażującym, to fakt, że obserwujemy narodziny kodeksu moralnego, z którego postać ta będzie znana w całej serii. Kiryu nie jest jeszcze niepokonanym „Dragon of Dojima” to człowiek zagubiony, rozdarty między lojalnością a własnym poczuciem sprawiedliwości. Jego historia to klasyczna opowieść o niewinności zderzonej z brutalną rzeczywistością świata przestępczego.
Goro Majima – serce i dusza Yakuzy 0
Jeśli Kiryu jest fundamentem serii, to Goro Majima jest jej duszą. Jego wątek fabularny to bezsprzecznie jeden z najlepszych przykładów pisania postaci w historii gier wideo. Majima jest byłym yakuzą, który po porażce został zdegradowany do roli menedżera klubu hostess w Sotenbori i żyje pod stałą kontrolą swoich dawnych przełożonych.
Jego pragnienie powrotu do organizacji prowadzi go do moralnie skrajnej decyzji otrzymuje zlecenie zabójstwa niewidomej kobiety. To właśnie ten konflikt moralny nadaje jego historii ogromnej głębi i sprawia, że gracz zaczyna zadawać pytania nie tylko o świat Yakuzy, ale o samego siebie. Transformacja Majimy, jego wewnętrzne rozdarcie i powolne kształtowanie się osobowości znanej z późniejszych części serii, to absolutny majstersztyk narracyjny.
Tempo narracji i cutscenki – filmowość ponad wszystko
Yakuza 0 jest grą, która bardzo często odbiera kontrolę graczowi na rzecz długich, rozbudowanych scen przerywnikowych. Cutscenki potrafią trwać kilkanaście minut i w dużej mierze przypominają serial kryminalny, a nie tradycyjną grę akcji. Dla części graczy może to być wada, jednak jakość dialogów, aktorstwa i reżyserii sprawia, że trudno mówić tu o stracie czasu.
Pewnym problemem pozostaje jednak tempo początkowe godziny rozwijają się wolno, a fabuła nabiera rozpędu dopiero po wprowadzeniu głównych antagonistów. Dla cierpliwych graczy będzie to nagroda, dla innych potencjalna bariera wejścia.
Miasta – małe mapy, ogromna gęstość
Kamurocho i Sotenbori to jedne z najlepiej zaprojektowanych przestrzeni miejskich w grach wideo. Choć są niewielkie, każdy ich fragment jest wypełniony treścią, detalami i klimatem. Neonowe szyldy, zatłoczone ulice, małe bary, sklepy i zaułki tworzą wrażenie autentycznego, żyjącego miasta.
Zamiast gigantycznych, pustych map, Yakuza 0 oferuje kompaktowe, ale niezwykle gęste środowisko, które zachęca do eksploracji i zapamiętywania przestrzeni. Z czasem gracz zaczyna poruszać się po mieście intuicyjnie, co tylko wzmacnia immersję.
Aktywności poboczne – absurd jako kontrapunkt dramatu
Jednym z największych znaków rozpoznawczych Yakuzy 0 jest ogromna liczba aktywności pobocznych, które często są całkowicie oderwane tonalnie od głównej fabuły. Karaoke, disco, bilard, kręgle, zarządzanie nieruchomościami, klub hostess, automaty arcade z klasykami Segi to tylko część atrakcji.
Zadania poboczne są często krótkie, absurdalne i wręcz groteskowe, ale niemal zawsze zapadają w pamięć. To właśnie one nadają grze lekkości i sprawiają, że nawet po bardzo ciężkich fabularnie momentach można złapać oddech i po prostu dobrze się bawić.
System walki – brutalny, efektowny, ale nieidealny
Walka w Yakuza 0 to nowoczesna interpretacja klasycznych beat ’em upów. Starcia są częste, intensywne i niezwykle satysfakcjonujące wizualnie. Obaj bohaterowie dysponują trzema stylami walki, które można zmieniać w locie, co pozwala dostosować się do sytuacji.
Mimo widowiskowości system nie jest tak płynny jak w grach z serii Batman: Arkham. Kontry bywają nieczytelne, a walki z większymi grupami przeciwników mogą sprawiać wrażenie chaotycznych. Nie zmienia to jednak faktu, że fizyczność uderzeń i brutalność animacji dają ogromną frajdę.
Rozwój postaci i elementy RPG
Zamiast klasycznego systemu poziomów, Yakuza 0 stawia na rozwój oparty o pieniądze. Zarobione yen’y inwestujemy w rozbudowane drzewka umiejętności, które stopniowo czynią bohaterów coraz potężniejszymi.
Postęp jest wyczuwalny i satysfakcjonujący, a gra skutecznie zachęca do eksploracji i aktywności pobocznych, nagradzając gracza nie tylko finansowo, ale i mechanicznie.
Oprawa audiowizualna – styl ponad techniką
Technicznie Yakuza 0 nie jest pokazem mocy nowej generacji, ale nadrabia to stylem artystycznym, muzyką i klimatem. Gra działa w 60 klatkach na sekundę, a oprawa dźwiękowa zwłaszcza aktorstwo głosowe stoi na absolutnie najwyższym poziomie.
Szczególne uznanie należy się aktorom wcielającym się w antagonistów oraz Goro Majimę, którego interpretacja to jedna z najlepszych kreacji aktorskich w historii serii.
Problem sukcesu
Paradoksalnie największym problemem Yakuza 0 jest to, że ustawia poprzeczkę całej serii niezwykle wysoko. Dla wielu graczy kolejne odsłony – zwłaszcza Yakuza Kiwami – mogą wydawać się wyraźnie słabsze pod względem fabuły i postaci. To klasyczny przykład gry, która „cierpi z powodu własnej doskonałości”.
Werdykt
Yakuza 0 to gra, która nie próbuje być dla każdego, ale dla tych, którzy dadzą jej szansę, potrafi stać się jednym z najważniejszych doświadczeń growych w życiu. To połączenie kryminalnej sagi, japońskiej opery mydlanej i arcade’owej bijatyki, które w niewytłumaczalny sposób działa perfekcyjnie.
Ocena: 9/10
Plusy
+Fenomenalna, dojrzała fabuła+Wybitnie napisane postacie, szczególnie Goro Majima
+Niesamowity klimat Japonii lat 80.
+Ogrom zawartości pobocznej
+Świetne aktorstwo głosowe
+Gęsty, zapamiętywalny świat
Minusy
-Wolny początek
-Bardzo długie cutscenki
-Walka momentami mniej płynna niż u konkurencji
-Ustawia zbyt wysoką poprzeczkę reszcie serii
Mój Gameplay:

